Sunday, 30 October 2011

Colors/ Kolory

DSCI0357

Something strange is with this year's autumn. Either I’ve charmed it with this entry, or it’s a reward for a nasty summer, or something else which I cannot explain. Nevertheless, it is wonderful. We have temperatures that even oldest Dutch people or Polish highlanders would have never predicted.

DSCI0367-2

And in that sun, light and colors even my beloved but pretty ugly housing estate in my home town Miasteczko Śląskie (which translates to Silesian Town) took on a special charm! Just have a look! Photos taken with iphone and my daughter’s point and shoot camera.

DSCI0360DSCI0358

Coś przedziwnego jest z tegoroczną jesienią. Albo sobie ją zaczarowałam tym wpisem, albo to nagroda za paskudne lato, albo jeszcze insza inszość – jak powiada moja mama. Nie mniej jednak jest cudnie, temparatura taka jakiej najstarsi górale holenderscy by nigdy nie przepowiedzieli, ci polscy pewnie też nie.

IMG_1045DSCI0381

A to słońce, światło i kolory… w nich nawet moje ukochane blokowisko w rodzimym Miasteczku Śląskim (tak, tak, to nazwa miasta!) nabrało wyjątkowego uroku! Zresztą zobaczcie sami! Fotki zrobione ajfonem i “głupim jasiem” mojej córeczki.

DSCI0368

IMG_1053IMG_1019-3

IMG_1026IMG_1067

IMG_1034IMG_1027

IMG_1036IMG_1049


A makatka z samowarem powędruje do….. Marikodzi!

Bardzo wam dziękuję za miłe słowa i udział w zabawie! Do następnego razu!

Saturday, 29 October 2011

Your life

Some time ago Lula has found this picture somewhere in the web. The text is the Holstee manifesto. This picture is circulating on blogs and social network sites for already quite some time. It is impossible to figure out who is the author of it. Yet, not the picture is important but the text. I would love to have courage to act as it says!

Jakiś czas temu Lula wygrzebała w sieci tę fotografię z manifestem Holstee. Zdjęcie to krąży od dawna po blogach i przeróżnych portalach społecznościowych i nie sposób dociec kto jest jego autorem. Jednak nie zdjęcie jest tutaj ważne, ale ten wspaniały tekst! Och, żeby mieć siłę by tak postępować!

Po wersję polską (tlumaczenie Pasiakowej), pięknie zlożoną przez Lulę zajżyjcie tutaj.

Tuesday, 25 October 2011

Paper-leafs-wreath/Wianek z papierowych liści

IMG_7434

Despite good weather forecasts, the actual weather during our vacation by in-laws is pretty bad; it rains and three-braking wind blows. Under such circumstances I had to find a way to keep myself and children busy.

Because I like wreaths and a few days ago saw how to make autumn-paper- leafs on Pomyskowo I decided to make a paper-leafs-wreath.

We made the leafs a bit different than they did in Pomyskowo. We used normal crayons and did not finished them with water paint. To make such leafs you need to place a leaf (with the nerves up) under a piece of paper and color with the crayons on the surface above the leafs.

Later, we glued the excised leafs with a glue stick on a cardboard circle. You might also want to staple them.

Of course, instead of paper leafs you might use dried leafs or a combination of both. You might want to ad a twig of rowan, newspaper-leafs etc., etc. The possibilities are endless.

If you make such wreath, please, leave link to your post/picture under this note; I would love to see your ones!

Have fun!

P.S. Do not forget about my Giveaway! There’re still few days to subscribe!

IMG_7417-2IMG_7421IMG_7423IMG_7424IMG_7426

Przebywając na wakacjach u dziadków gdzie niestety, mimo dobrych prognóz, pada deszcz i wieje łamiący drzewa w lesie wiatr, trzeba było znaleźć sobie i dziatwie jakieś zajęcie. Jako, że lubię wianuszki, a parę dni temu na Pomyskowie zobaczyłam jak zrobić jesienne liście z papieru postanowiłam zrobić z dziećmi wianek z takich właśnie liści.

Nasze liście zrobiliśmy trochę inaczej niż w Pomyskowie, tzn. użyliśmy zwykłych kredek i nie malowaliśmy farbami, ale nic nie stoi na przeszkodzie by zrobić je tak jak tam podano.

Wycięte liście wystarczy zwykłym klejem biurowym przykleić na okrąg wycięty z kartonu i gotowe.

Oczywiście równie dobrze można go zrobić z suszonych liści, ale taki wianuszek daje więcej możliwosci kolorystyczynych. Zresztą fajnie wyglądałby połączony z naturalnymi liściami, jarzębiną, liściami z gazety itp, itd. Możliwości są nieograniczone.

Gdybyście coś takiego zrobiły to zostawcie link do waszego postu pod tym, chetnie pooglądam Wasze dzieła.

Miłej zabawy!

P.S. Nie zapomnijcie o moim rozdawnictwie! Zostało jeszcze parę dni by się zapisac!

Facebook and Bloglovin

Thursday, 20 October 2011

Giveaway

Do you remember this samovar? I really like it but since I got this one from Silort It doesn’ t have own place. I find it very pity and that’s why I decided to give it to someone who will find a good place for it. It is just perfect for this time of the year. It’ll make your place more cozy and welcoming.

So if you have a suitable place for my Samovar wall hanging, just let me know by leaving a comment under this post. Spread also a word about it on your blog, facebook, twitter or other social network.
I will wait until Sunday 30 October.

Samovar 
Pamiętacie jeszcze ten samowar? Otóż odkąd pojawiła się u nas ta makatka nie ma on juz swojego miejsca na które bardzo sobie zasługuje bo wprowadza bardzo miły nastrój zwłaszcza w te długie jesienne wieczory.

Więc (wiem, wiem, nie zaczyna się zdania….) jeśli ktoś ma ochotę i dobre miejsce dla tej makatki to zapraszam do pozostawienia komentarza pod tym postem.
Roześlijcie też wici poprzez pozostawienie jakieś informacji na własnym blogu, fejsbuku, twitterze czy innym portalu społecznościowym tudzież forum.

Czekam do niedzieli 30 października.
 


Just for info, you can follow Baju-Baju also on:
A tak dla informacji, Baju-Baju można też śledzić przez:

Wednesday, 19 October 2011

October/Październik

IMG_7197

Until two days ago October was really gorgeous! Days were sunny and warm. It’s going to change though. Today in the morning I was regretting that I did not take my mittens. I won’t do the same mistake tomorrow!

Jakieś dwa dni temu popsuła nam się pogoda. Do tego czasu było przepięknie. Świeciło słońce i było cieplutko. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Dziś rano żałowałam, że nie wzięłam swoich bezpalczaków. Jutro już nie popełnię tego samego błędu.

This year for the first time we have raspberries in our match-box-size backyard. We do not have many fruits but I hope next year we will have more. Anyway, they are delicious!

W tym roku po raz pierwszy mamy maliny na naszym ogróku wielkości pudełka od zapałek. Malin nie jest wiele, ale są przepyszne i jest nadzieja na więcej w przyszłym roku.

IMG_7200

Unlike raspberries, we have plenty spiders this autumn. Luckily no one in our family suffers arachnophobia and I find them actually quite pretty.

W przeciwieństwie do malin mamy za to mnóstwo pająków-krzyżaków tej zimy. Na szczęście u nas w domu nikt nie cierpi na arachnofobię, a mnie się one nawet bardzo podobają.

IMG_7172 - kopie

There is also plenty of chestnuts. One day hubby brought lots of them from work. Wojtek was delighted. They spent together whole afternoon making figurines.

Kasztany też pięknie obrodziły. Pewnego dnia mąż przyniósł z pracy całą torbę kasztanów. Całe popołudnie spędził z uradowanym Wojtkiem na robieniu figurek.

IMG_7112

And last Sunday we had incredibly delicious merinque-coffee tart with blueberries!

A w ostatnią niedzielę jedliśmy niesamowicie pyszny tort bezowo-kawowy z borówką amerykańska.

And how was your October so far?

A jak wyglądał Wasz październik?

 

Take care!

Nie dajcie się zimnu!

 

Marysia

Tuesday, 18 October 2011

Boo hoo

IMG_7291

There was a time I was not a great fan of Halloween. In fact I’m still not but my attitude has slightly changed since my children went to school. Suddenly, I discovered the creative potential of this period. In previous years we were buying real pumpkins and making lanterns. This year we will leave for vacation so there will be no real pumpkin though. Instead, we just made a pretty boo-hoo-pumpkin-garland. It’s very simple to made with children but, please, remember to work safety!

IMG_7233IMG_7238

What will you need?

  • Old paper (newspaper) to protect your table
  • Even number of paper plates
  • Scissors
  • Glue
  • Semi-transparent paper (preferably black, we used dark green though)
  • Orange paint or if you do not have mixture of yellow and red (children love to mix paints)
  • LED Christmas tree lights (do not use other type to be sure that it will not burn!)
  • Stapler

IMG_7225

So let’s get started

  1. Take to plates and paint the bottom sides of them orange.
  2. Let it dry (or help with hair dryer to speed it up) and draw face on it.
  3. Cut the face with scissors or let your child to punch it out with a needle
  4. Glue inner part of the plate and stick the semi-transparent paper on it.
  5. Take two plates (both with faces) and fix them together with the stapler on the Christmas tree lights (put few lamps into each pumpkin).

And voila! Your boo hoo pumpkin garland is ready to be hanged! (it is not easy to take a decent picture of the final product in dark, so my apologies).

Have a lots of fun!

Marysia

IMG_7240

IMG_7242

IMG_7253

IMG_7248

IMG_7250

IMG_7289

Był czas kiedy nie bardzo lubiłam Halloween. W sumie to nadal za tym nie przepadam, choć przyznam szczerze, że moje podejście zaczyna się zmieniać odkąd dzieci poszly do szkoły. Trzeba przyznać, że okres ten ma w sobie duży potencjał twórczy. W poprzednich latach kupowaliśmy dynie i robiliśmy z nich latarnie. W tym roku tak nie będzie bo jedziemy na wakacje. Zamiast tego zrobiliśmy dziś z dziećmi halloweenowe oświetlenie dyniowe. Bardzo łatwo się je robi, ale trzeba koniecznie pamiętać o zachowaniu bezpieczeństwa.

Co będzie potrzebne?

  • Parzysta liczba talerzyków papierowych
  • Nożyczki
  • Klej
  • Krepina, najlepiej czarna, ale my mieliśmy tylko ciemno zieloną
  • Oświetlenie choinkowe typu LED (ważne! Nie żadne inne bo się może zapalić!)
  • Gazeta do zabezpieczenia stołu
  • Farba plakatowa - pomarańczowa (jeśli się nie ma to można zmieszać żółtą z czerwoną – dzieci bardzo lubią mieszać farby)
  • Zszywacz biurowy

IMG_7230

No to do dzieła

  1. Malujemy spodnią stronę talerzyków farbką
  2. Czekamy aż farba wyschnie (można podsuszyć suszarką) a potem rysujemy buzię
  3. Wycinamy buzię nożyczkami. Dzieci mogą sobie tą buzię powykłówać igłą.
  4. Wewnetrzną stronę talerzyka posmarować klejem wzdłóż otworów i przykleić krepinę
  5. Po dwa talerzyki, obydwa z buźkami, mocować za pomocą zszywaczy (uwaga by nie przeciąć kabla!) na lampkach choinkowych (ja dawałam parę lampek do każdego lampionu)

I gotowe! Wystarczy powiesić i cieszyć oko. Trudno się toto fotografuje, więc z góry przepraszam za fotki.

Miłej zabawy!

Marysia

IMG_7280

IMG_7297

Saturday, 15 October 2011

Featured: Gosia Wójtowicz-Król

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
I came up with the idea to present you, people who impress me, inspire, or in any way influenced my creativity. It is not my aim to present the biography of these people but only to introduce their work (if you do not know it already) and show what they like or dislike.
Probably most of you remember how in the movie "Amelie", the narrator described what each of the characters simple pleasures and irritations were. And if you do not know this have a look here.  This was actually an inspiration for this series. I will ask each of these peoples for a list of their 10 likes and 5 dislikes. I hope you will enjoy it!
 
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
 
For a good start I want to introduce you Gosia Wójtowicz-Król.
For the very first time I met her in the college where we were both studying the impact of soil pollution on various elements of the ecosystem. Gosia was then a Ph. D. student and dealt with forest litter and I was collecting carabid beetles from Olkusz’s area for my M.Sc. dissertation.
 
 
 
Why this introduction? To show you that the occupation does not necessarily have anything to do with received education (although in my case just happens to have :)).
 
 
  A6A11
 
Gosia followed her heart and now styles beautiful models and takes fantastic photos. A few examples of her work you can admire here, for more you are welcome to visit her blog and website.
 
 
M1
 
Here's how Gosia describes herself her adventure with the camera and eye shadow (taken from her blog):
 
"It started innocent - from watching people, matching, in my head, hair colours, hairstyles, styles of clothing. Then came the phase of testing in on friends, styling them for parties or just for fun. After this phase, I found that would be fun to document some of the makeups. I asked people it with a camera and an artistic soul to help me with this task. But when they did not have time for me and I had a hundred thousand styling ideas I took the camera out of the closet, checked whether the light on the balcony is sufficient to capture images and just created my first productions ...".
 
A4
 
Gosia likes:
1. Cats
2. Scent of vanilla
3. When someone is combing her hair
4. Polished nails
5. Chanel’s Allure
6. To sleep
7. Her camera (Canon 50 D)
8. Espresso
9. Fruit jellies
10. Jasmine
 
Gosia doesn’t like:
1. Spiders
2. Cold
3. Scratching clothes
4. Noisy people
5. Mess in a purse
 
B16B10
 


Przyszedł mi do głowy pomysł by zaprezentować na tym blogu ludzi, którzy mi imponują, inspirują lub w jakikolwiek sposób wpłynęli na moje poczynania twórcze. Nie jest moim celem przedstawienie biografii tych osób a jedynie ich twórczość i przbliżyć ich jako ludzi.

Pewnie większość z Was pamięta jak w filmie „Amelia” narrator opowiadał o małych przyjemnościach i irytacjach każdego z bohaterów. To właśnie zainspirowało mnie do rozpoczęcia tej serii. I o taką właśnie listę rzeczy lubianych i nie lubianych chcę poprosić te osoby.
 
E4
 
Na dobry początek chcę Wam przedstawić Gosię Wójtowicz-Król.
 
Poznałyśmy się jeszcze na studiach badając wpływ zanieczyszczenia środowiska na przeróżne elementy ekosystemu. Gosia była wtedy doktorantką i zajmowała się sciółką leśną a ja magistrantką zbierającą biegacze z okolic Olkusza.
 
Po co ten wstęp? A po to by pokazać, że zawód wykonywany wcale nie musi mieć nic wspólnego z tym wyuczonym (choć w moim przypadku tak akurat jest ;)).
Gosia poszła za głosem serca i teraz zajmuje się wizażem i fotografią. Parę przykładów jej zdjęć przedstawiam tutaj, na zobaczenie reszty zapraszam na jej strone i bloga .
 
A2
 
Oto jak Gosia sama opisuje swoją przygodę z aparatem i cieniem do powiek (zaczerpnięte z jej bloga):
 
Zaczęło się niewinnie - od obserwowania ludzi, dobierania w głowie kolorów, fasonów ciuchów, fryzur. Potem przyszła faza wyżywania się na koleżankach - malowania na imprezy, dla poprawy nastroju, dla zabawy. Po tej fazie stwierdziłam, że fajnie by było niektóre makijaże udokumentować. O to prosiłam ludzi z aparatem i artystyczną duszą. Kiedy artystyczne dusze nie miały dla mnie czasu a ja miałam sto tysięcy pomysłow na nowe malunki desperacko wyjęłam aparat z szafy, sprawdziłam czy światło na balkonie jest wystarczające do robienia zdjęć i tak powstały moje pierwsze produkcje...”.
 
I34I36
 
Gosia lubi:
1. Koty
2. Zapach wanilii
3. Gdy ktoś ją czesze
4. Pomalowane paznokcie
5. Allure Chanel
6. Spać
7. Swój aparat fotograficzny (Canon 50 D)
8. Espresso
9. Żelki owocowe
10. Jaśmin
 
Gosia nie lubi:
1. Pająków
2. Zimna
3. Drapiących ubrań
4. Hałaśliwych ludzi
5. Bałaganu w torebce
 
J10JB14O10
 
All photos are property of Małgorzata Wójtowicz-Król. Please, do not copy or use without asking her first!
Wszystkie zdjęcia są własnością Małogrzaty Wójtowicz-Król. Proszę ich nie kopiować lub używać w inny sposób bez uprzedniego spytania jej o zgodę!