Tak jak już wcześniej zapowiadałam, oto pierwszy artykuł o fotografowaniu rękodzieła w naszej mini-serii dla początkujących blogerek. Osoby z doświadczeniem nie dowiedzą się tutaj nic nowego, bo ten post prezentuje jedynie podstawy, ale jeśli macie jakieś dobre rady to zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzach!
Fotografia z greckiego oznacza rysowanie światłem. I właśnie odpowiednie oświetlenie, a nie aparat fotograficzny jest najważniejsze przy uwiecznianiu rzeczywistości.
Nie będę tutaj pisać, że dobry aparat z wieloma funkcjami nie jest lepszy od zwykłego aparatu kompaktowego, bo jest. Ale wierzcie mi, nawet dobrą lustrzanką można zrobić złe zdjęcie, jeśli nie zastosuje się paru zasad. Żeby jednak nikogo nie zniechęcać, wszystkie fotografie zamieszczone w tym poście są wykonane aparatem kompaktowym firmy Medion lub iphone. Zdjęcia wykadrowałam, ale nie poddałam ich dalszej obróbce. Kontrast, jasność i nasycenie barw są więc takie jak zapisał je aparat. W osobnym poście Agnieszka opisze Wam jak edytować zdjęcia.
Fotografowany przedmiot to aparat Zorkij 4, którym mój tato uwieczniał moje dzieciństwo. By nie potrzebnie nie odwracać uwagi od istoty sprawy, oprócz tła nie ma na tych zdjęciach żadnych innych przedmiotów.
No ale do rzeczy.
Będąc młodą mamą, studentką lub …. (wstawić odpowiednią funkcję) często nie mamy czasu na rękodzieło za dnia i zajmujemy się tym wieczorem. Gdy już nasze dzieło jest gotowe, puchniemy z dumy i chcemy jak najszybciej podzielić się z nim z resztą świata. I tutaj pojawia się problem bo za oknem ciemno, a my nie jesteśmy posiadaczkami specjalistycznego oświetlenia... No cóż, rzucamy mimo wszystko nasze wypieszczone dzieło na stół, bierzemy do ręki aparat ustawiony na tryb automatyczny i pstrykamy zdjęcie z lampą błyskową. Wierzcie mi, że niezależnie czy to aparat kompaktowy czy wypasiona lustrzanka, efekt będzie mniej więcej taki:
Medion i iphone
Nie wygląda to zbyt pięknie, prawda? Stół i inne gładkie elementy odbijają światło lampy błyskowej, a wokół brzegów zdjęcia utworzyła się niezbyt przyjemna ciemna otoczka. Wszystko wygląda jakby było brudne, a wierzcie mi, że nie było!
Wydawać by się mogło, że zmiana tła pomoże bo pozbędziemy refleksów lampy na stole. Niby jest lepiej, ale wciąż zdjęcie nie jest szczególnie ładne. Refleksy na obiektywie i aparacie wciąż rażą.
Najlepszym rozwiązaniem w tym przypadku jest cierpliwość. Wystarczy poczekać do następnego dnia, lub nawet (jeśli jest akurat póżna jesień albo zima i po powrocie z pracy za oknem jest już ciemno) do weekendu a przekonacie się, że warto.
Po drugie, koniecznie wyłączcie lampę błyskową! W każdym aparacie jest taka możliwość, trzeba jedynie zajrzeć do instrukcji obsługi.
Gdy już udało nam się doczekać się światła dziennego ustawmy przedmiot, który chcemy uwiecznić jak najbliżej okna, otwartych drzwi, lub zabierzmy go na dwór (pole).
Generalnie lekko pochmurny dzień jest lepszy niż dzień z intensywnym słońcem o ile nie chcemy mieć ostrych cieni (te czasem są fajne do stworzenia odpowiedniego nastroju, ale trzeba umieć nimi operować).
Pamiętać trzeba, żeby fotografii nie robić pod światło tak jak to zrobiłam w przypadku tego zdjęcia ( są odstępstwa od tej reguły, ale nie będę się na ten temat rozwodzić). Przód aparatu jest zacieniony, przed nim powstał nieładny cień a szczegóły są mało widoczne, podczas gdy tło jest prześwietlone.
Zobaczcie, że zdjęcie zrobione ‘drugiej strony’ czyli ze światłem za moimi plecami, padającym na przód aparatu wygląda znacznie lepiej. Front aparatu jest dobrze doświetlony, szczegóły są widoczne, pozostał jeszcze tylko mały szkopuł w postaci cienia z lewej strony aparatu. Niby nic, ale można go łatwo wyeliminować.
Wystarczy użyć zwykłej kartki białego papieru do odbicia światła. Trzeba ją postawić z tyłu aparatu po jego lewej stronie, tak jak na zdjęciu poniżej (później zdjęcie trzeba wykadrować).
Lepiej zasadę działania takiej kartki widać na poniższych zdjęciach, choć cień nie jest całkiem wyeliminowany.
Wszystkie powyższe zdjęcia zrobione były w domu przy oknie. Zdjęcia poniżej zrobiłam na dworze, w tym samym dniu. Zauważcie, że tutaj nie było problemu z cieniami (dzień był lekko pochmurny, więc światło było dobrze rozproszone), nie trzeba było używać kartki do odbicia światła, wystarczyło ustawić aparat i nacisnąć wyzwalacz.

I to by było na tyle jeśli chodzi o podstawy. Mam nadzieje, że komuś się one przydadzą.
Na zakończenie jeszcze parę uwag:
-
Wyłącz lampę błyskową! (Są osoby, które potrafią dobrze fotografować z lampą, ale to wyższa szkoła jazdy i mało któremu początkującemu fotografowi się to udaje).
-
Fotografuj przy świetle dziennym, najlepiej rozproszonym (lekko pochmurny dzień).
-
Najlepszą porą do fotografowania są jedna do dwóch godzin po wschodzie i przed zachodem słońca, wtedy światło jest najlepiej rozproszone.
-
Ostre cienie powstające w słoneczny dzień generalnie nie są pożądane o ile nie miało się zamiaru podkreślić nimi specyficznej atmosfery, np. słoneczny niedzielny poranek.
-
By zminimalizować cienie skorzystaj z kartki białego papieru lub białej ściany by odbić nimi światło.
-
Dobrze przestudiuj instrukcje obsługi swojego aparatu. Naucz się korzystać z jak największej ilości jego funkcji. Najlepiej zrezygnuj z funkcji automatycznej.
-
Gdy musisz zrobić zdjęcie po zmroku, zrób je bez użycia lampy błyskowej. Nie kieruj na fotografowany obiekt światła punktowego. Spróbuj wyeliminować cienie rzucane przez sztuczne światło przy pomocy białych powierzchni. Możesz nawet spróbować zrobić sobie namiot do zdjęć taki jak w tym artykule.
-
Naucz się korzystać z funkcji balansu bieli, dzięki temu fotografia będzie lepiej odwzorowywała naturalne kolory.
-
Nie rób zdjęć mając na sobie ubranie w intensywnych kolorach, np. czerwonym lub pomarańczowym gdyż może to wpłnąć na kolorystykę zdjęcia (to rada Asi Eight).
Życzę Wam powodzenia i przyjemności przy fotografowaniu Waszych dzieł!