Thursday, 30 July 2009

Zbynio

Zbynio is a younger brother of Maciek. His corps was made during my trip back from Poznań where I met with House of Art girls. I’ve travelled 900 km one way by bus to meet with them for just a bit more than 26 hours, but believe me, it was worth it!!!!! Soon you will find something about this meeting on HoA. Oh, I would love to go there again!!! But going back to Zbynio, I’m not really sure whether he will keep his eyes as they are… I do not know.

Zbynio jest młodszym bratem Maćka. Jego korpus powstał podczas mojej podróży powrotnej z Poznania gdzie to spotakłam się z dziewczynami z House of Art. Jechałam autobusem 900 km w jedną stronę żeby się z nimi widzieć przez troche więcej niz 24 godziny, ale wierzcie mi, że warto było!!! Wkrótce na blogu HoA pojawi się notka o tym wydarzeniu. Ale wracając do Zbynia… no cóż, wciąż nie jestem przekonana do jego oczu, nie wiem czy ich nie zmienię.

IMG_4215

 IMG_4214

Tuesday, 21 July 2009

Today/ Dzis

Today Wojtek was delighted Bob the Builder paid to our neighbourhood. Actually, there was only a big constructing car being parked next to our home, but it doesn’t matter, does it? Jagna made almost completely herself muffins for Wojtek’s birthday party that will take place tomorrow in their crèche. Wojtek has helped her to decorate cakes and actually, he helped more to eat the decorations. I have heart so many times that boys and girls are so different, but now I can really see it in our daily life. For example Wojtek loves to draw planes and cars (at least he claims to do so) and Jagna almost all the time would like to throw tea parties.

Recently, I read book of Anne Moir and David Jessel called “Brain’s sex”. From this book one can learn why man after twenty years of living in the same apartment still can not find forks and why woman can not in the same time draw and talk. By reading this book you can really understand how different we are and that sometime we simply can not change our bad habits that irritate so much our loved ones. Bur remember, though a lot of our behaviours are genetically imprinted during thousand of years of evolution we are still individuals of homo sapiens species and therefore, it is good sometimes to suppress our biology and be a human being ;)

bob

Mój mały Wojtuś był dziś zauroczony wizyta Boba Budowniczego, a właściwie wielkiego wysięgnika, który był zaparkowany nieopodal naszego domu. Jagi natomiast prawie sama upiekła muffinki na przyjęcie urodzinowe Wojtusia w przedszkolu. Wojcio jej pomógł troche przy dekorowaniu, a jeszcze bardziej w jedzeniu dekoracji. Jeszcze tak niedawno często słyszałam, że chlopcy i dzieczynki bardzo się różnią od najwcześniejszych lat swojego życia, ale dopiero teraz, będąc mamą dziewczynki i chłopca widzę to bardzo dosadnie. Między moimi dziećmi są tylko dwa lata różnicy i przez to mogę łatwo porównać ich zachowania w pewnych sytuacjach. Np. Wojtek zawsze rysuje statki i samoloty (przynajmniej tak nazywa swoje rysunki). Do rysowania wybiera najczęściej niebieską kredkę, podczas gdy Jagna różową. Jagna natomiast bardzo lubi pomagać przy gotowaniu i bawić się w użadzanie przyjęć. Przykłady możnaby mnożyć. Ostatnio czytałam bardzo ciekawą książke Anne Moir i Davida Jessel’a “Płeć mózgu”. Można się z niej np. dowiedzieć dlaczego statystyczny meżczyzna po 20 latach mieszkania w tym samym domu nie pamięta gdzie są widelce a statystyczna kobieta nie potrafi w tym samym czasie skupić się na rysowaniu i rozmowie. Polecam serdecznie bo ta książka uświadamia jak bardzo się różnimy, oraz że czasem pomimo najlepszych chęci nie potrafimy wyzbyć się nawyków, które tak bardzo irytują ukochaną przez nas osobę. Jednak pomimo, że wiele z naszych zachowań jest zakodowana genetycznie przez tysiące lat ewolucji warto pamiętać, że jesteśmy przedstawicielami gatunku homo sapiens i dlatego czasem warto wznieść się ponad biologię i być człowiekiem ;)

mieszaniemieszamynalewanie 

Helping with decorating…/Pomoc przy dekorowaniu…ciasteczko copy

And the cakes. Aren’t they perfect?/ I ciasteczka, czyz nie doskonale?

ciasteczka

Monday, 20 July 2009

Mobile phone case/ Etui na telefon

It is a very bad day for me. I have terrible throat ache, I can not swallow anything, I could not sleep in the night. This morning I went to my family doc and I got antibiotic, brr. I took already one but do not see any improvement yet. Am I impatient?

My mom already went back to home causing a lot of sadness in our home. Wojtek is searching for her all the time and he can not understand why she is not with us anymore…

My mom took with her a gift I made for my sister, a crochet-macrame mobile phone case. My sister wanted to have it in orange so she has.

etui1

Dzisiejszy dzień nie należy do najlepszych. Gardło boli mnie tak, że nie mogłam w nocy spać. Dodatkowo bolą mnie uszy. Byłam u doktora, dostałam antybiotyki co w realiach holenderskich oznacza, że pan doktor uznał mnie za bardzo chorą... Siedzę więc sobie w domu i chyba zaraz zabiorę się za porządki, bo to coś czego moje domostwo bardzo potrzebuje.

Moja mama wróciła już do swojego domu powodując tym samym wielki smutek w naszym domu. Wojtek wciąż jej szuka i nie może pojąć, że jej już z nami nie ma.

Mama zabrała ze sobą prezent dla mojej siostry – szydełkowo-makramowy pokrowiec na telefon. Ewa chciała pomarańczowy, no i ma.

etui

2 years/2 lata

Yesterday this little handsome guy had celebrated his second birthday! All the best my sweetheart!

Wczoraj moj maly przystojniaczek obchodzil drugie urodziny. Wszystkiego najlepszego kochanie!

IMG_3112

Thursday, 16 July 2009

Gienia

Giraffe Genia is a new creature in our house. Since a long time I wanted to make a giraffe but I could not find a good pattern. Finally I decided to make my own one. I’ve dodle it on a piece of paper and about one hour later Genia was almost done. Instead of patches she has flowers I painted with paint for fabrics I bought in Lorka’s Craftownia. The pattern still needs to be mastered, especially the head but I think I will find a good solution. (click on the photo to enlarge)

 zyrafa6 zyrafa   

Żyrafa Gienia jest najnowszym stworem zamieszkującym nasze domostwo. Od dawien dawna chciałam uszyć żyrafę, ale nie potrafiłam znaleść wzoru, który by mi odpowiadał. W końcu zrobiłam go sobie sama. W godzinę później Gienia była prawie gotowa. Zamiast łatek namalowałam jej kwiatki. Skorzystałam przy okazji z farb do tkanin, które kupiłam w Lorkowej Craftowni. Wzór musi być jeszcze dopracowany, szczególnie głowa, ale mam nadzieję, że dam sobie radę. (kliknij na zdjecie zeby powiekszyc)

zyrafa2zyrafa3

Tomorrow is the last evening my mother is at our home and we will take a chance to go somewhere in the evening without children. We had so many plans before she came and we did not realize them. But I have already two ticked for the newest Harry Potter ;)

A tak z innej beczki to jutro korzystając z okazji, że moja mama jest jeszcze u nas wybieramy się na najnowszego Harrego Pottera.

Tuesday, 14 July 2009

Big day

My little girl went for the first time to the school today! Unbelievable! In the Netherlands children go to school on the day of their fourth birthday but before they get opportunity to get used to school by going there four times for half day. So Jagna went today then she will go on Thursday and jet two times next week and then summer holydays start. As her birthday is during holydays she will officially start school on 6 September (her father birthday ;)). The funny thing is that here children do not need to bring own books, pens or pencils to school, all they have to bring is a lunch! They do not have homework until seventh grade!!!! I had homework since my very first day. They do not need to read compulsory books at home… strange school. I hope she will like it. At least she did today. Fortunately her little friend Katja is her class mate now.

jagi

Moja mała dziewczynka była dziś po raz pierwszy w szkole! Niedowiary! W Holandii dzieci rozpoczynają naukę w szkole w dniu czwartych urodzin, ale wcześniej mają możliwość przyzwyczajenia się do nowej sytuacji podczas czterech póldniowych pobytów w szkole. Jako, że Jagi urodziła sie w wakacje to do szkoły pójdzie na dobre 6 września w urodziny taty ;) Narazie musi jeszcze trzy razy wybrać się na przyzwyczajanie. Najlepsze jest to, że dzieci oprócz lunchu nie muszą nic ze sobą zabierać, wszystko dostają w szkole, książki, długopisy, ołówki (i mówi się, że u nas była komuna, porządnego socjalizmu nawet nie było!) Zadania domowe dostają dopiero od 7 klasy (odpowiednik polskiej piątej). Z tego co pamiętam to pierwsze zadanie dostałam pierwszego dnia nauki w pierwszej klasie! Nie ma lektur szkolnych! Mam nadzieję, że Jagnie się spodoba, narazie się jej podobało. Na szczęście do tej samej klasy chodzi jej przyjaciółka Katja.

(Jagna just before leaving to school/ Jagna tuz przed wyjsciem do szkoly)

mysia

Sunday, 12 July 2009

Albertinka/Albertynka

Ofifant has a sister! Her name is Albertinka and she is a very shy elephant. She did not want to pose for pictures, and even when she did she did not dare to look at the camera. More, she did not even dare to open her eyes! Albertinka is named after a character from Gombrowicz drama “Operetta”. I am not fan of Gomborwicz but I have seen this drama at Old Theater in Cracow and I was really impressed. This performance was one of many I have seen almost for free. How? When I was studying in Cracow, one of the newspapers was publishing free coupon once a week. According to the info one should come to the theatre at least 15 minutes before the performance start and could get two ticked. Well, 15 minutes… We were waiting there from 7 o’clock because the ticket-desk was opening at 10. At this time I was living with three other girls and we were going together so we were taking turns. From time to time someone else was earlier than we but still I managed to see most of performances. Sadly, I did not managed to see “Faust” with Jerzy Bińczycki before he passed …

Ofifant ma siostrzyczkę! Na imię jej Albertynka. Albertynka jest bardzo nieśmiałą słoniczką. Wogóle nie chciała mi pozować do zdjęć, a jak juz to robiła to nie odważyła się spojrzeć w obiektyw. Ba, nawet oczu nie otwarła! Imię ma po bohaterce “Operteki” Gomborowicza. Panience, która frywolnie spiewała sobie “Ja jestem Albertynka, ja jestem cud dziewczynka”. Choć za Gombrowiczem nie przepadam to inscenizacja na scenie teatru Starego była prawdziwą ucztą dla zmysłów. “Operteka” była jednym z paru przedstawień Teatru Starego w Krakowie, które udało mi się obejrzeć dosłownie za “bezcen” w trakcie studiów. We wtorkowej Gazecie Wyborczej ukazywał się wtedy kupon do teatru. W informacji można było wyczytać, że stawiając się do 15 minut przed rozpoczęciem przedstawienia można było otrzymać dwa bilety wstępu. My stałyśmy po te bilety od 7 rano!!!!! Kasę otwierano o 10, więc miałyśmy zawsze przygotowaną karimatę, jakieś żarełko itp. itd. Mieszkałam wtedy z trzema dziewczynami w pokoju akademika Bursa Jagiellońska. Zwykle dwójkami wybierałyśmy się na przedstawienia, więc po połtorej godzinie następowała zmiana warty przed kasą. Parę razy konik był przed nami, ale i tak udało nam się zobaczyć większość repartuaru. Szkoda tylko, że nie zalapałam się na “Fausta” z Jerzym Bińczyckim…

Albertynka14

Albertynka10 Albertynka8

She will be available here/ Albertynke mozna kupic w moim sklepiku

Friday, 10 July 2009

Elephant Ofifant/ Słoń Ofifant

na drabince w krzorach

Ofifant (a name given by Wojtek; in his language it means Olifant – a Dutch world for an elephant) moved to our house yesterday evening. It is a very friendly elephant who loves adventures. Today we found him on the top of the fence; he probably was trying to reach the playground behind our house. Later he was trying to bike, but he was too small to reach the handle bars. Finally, he found himself comfortable in the child seat. Ofifant loves nature; if he only could he would spend all day outside, lying on the grass or sniffing flowers…

Ofifant (imię zostało mu nadane przez Wojcieszka; w jego języku oznacza ono Olifant czyli holenderski odpowiednik polskiego słonia) zamieszkał wczoraj w naszym domu. To bardzo przyjacielski, lubiący przygody słoń. Dziś, na przykład, znaleźliśmy go na szczycie ogrodzenia, które próbował pokonać by dostać się na plac zabaw. Potem próbował jazdy na rowerze, ale że łapki ma zbyt krótkie by złapać kierownicę ostatecznie zdecydował się na jazdę w foteliku dziecięcym. Ofifant uwielbia nature. Najchętniej całe dnie spędzałby na dworze leżąc w trawie lub wąchając kwiatki…

 na ogrodzeniu1 na rowerze  w siodelku Ofifantwacha

Sunday, 5 July 2009

First-come, first-served/Kto pierwszy ten lepszy

I decided to let the random number generator to pick one number form range from 1 to 136 (all comments + one from my former blog, which according to time of posting I inserted between Anita22 and Lara). I decided to count all comments but if picked number would be a comment which was not supposed to take part in the play I would send my goodies to the person below. However, all those precautions were not necessary as the winner is number ….

A z losowaniem zwycięzcy miało być tak... Generator liczb losowych miał wskazać jedną liczbę spośród liczb od 1 do 136 (liczba wszystkich wpisów + jeden wpis na moim poprzednim blogu). Postanowiłam, że będę liczyła wszystkie wpisy, nawet te, przy których było wyraźnie napisane, że nie biorą udziału w zabawie. Gdyby padło na taki wpis to osoba poniżej dostałaby moje przydasie. Jeden wpis z mojego poprzedniego bloga wcisnęłam (zgodnie z godziną wpisu pomiędzy Anitę22 i Lare. Wszystko to jednak nie bylo konieczne bo zwycięzcą okazał się numer….

naamloos

Wiec Violetko czekam na adres!

Bardzo wszytkim dziękuję za udział w zabawie! Jestem przekonana, że już nigdy nie uzbieram aż tylu wpisów pod jednym postem! Thank you all! I am sure I will never more have so many comments on my posts :)

Saturday, 4 July 2009

Come back to Macrame/ Powrot do makramy

In my primary school years I tried few time to knot a macramé. After around twenty years I decided to try once more. I did not have nice yarn at home but I decided that I can exercise with what I have. If you want to read more about this technique go to my last post on House of Art blog. Moreover, it is worth to look what Mazmiki can make from a string.

Jeszcze w podstawówce probowałam pare razy wyplatać makramy. Teraz po blisko dwudziestu latach postanowiłam znów spróbowac. Dziś po południu gdy Wojtek słodko sobie spał a Jagna pluskała się z tatą w basenie wzięłam pare kawałków włóczki i wyplotłam breloczek. Zajęło mi to pół godziny. Jeśli chcecie przeczytać ciut więcej o tej technice to zapraszam do House of Art. Dodatkowo warto zajrzec do Mazmiki, alez ona plecie!

breloczek

breloczek1 breloczek2

Friday, 3 July 2009

Linen bag/ Lniana torba

This time I decided to make a bag for myself using the same pattern as I made for my sister. I used fabric from Ikea. It is real linen so it wrinkles like a hell. It holds very well on shoulder and I like a lot! From the same fabrics I sewn small pouch for my mom friend who gave me two bags full of cordons.

Tym razem zrobiłam sobie torbę na ramię korzystając z tego samego wzoru jakiego użyłam robiąc torbę dla mojej siostry. Użyłam materiałów z Ikei. Ten szary to prawdziwy len, który gniecie się jak diabli, ale że ta torba świetnie się nosi bardzo ją lubię. Z tych samych materiałów zrobiłam małą saszetkę, dla koleżanki mojej mamy, która sprezentowała mi dwie torby kordonków.

torba

saszetkaguziktyl saszeetki