Last three weeks of my life were a bit hectic. My visit to Japan followed by two weeks of a Laboratory Animal Science course at Utrecht University caused that I did not have much time for other things. Especially, my children experienced chronic lack of mom and I missed them a lot! My own mom was staying all these weeks at our home taking care of all my beloved ones. As you can imagine I also did not spend a lot of time with her. Actually, we had only one Sunday to spend together… Yesterday, she went home and on Monday I have to return to my work. I am so grateful that she helped us so much and with so much love, though we were not always the easiest ones to love…
I must admit that I’ve enjoyed the course on Laboratory Animal Science more than I expected. Frankly, I thought that it will be extremely boring but it turned out to be quite interesting. Dutch law is very strict about use of animals for experimentation. Everyone working with them has to follow courses, take exam, each experiment has to get approval of Animal Experiment Committee and if there is any sign of alternatives then experiment will not be approved.
I had to learn how to restrain rat, mouse, guinea pig and rabbit. I learn how to make an oral gavage for a rat and make injections to mouse, brrr. Well, the most important is that I’ve learned something. It is only pity that I will work only with fish and there was nothing about fish….

Ostatnie trzy tygodnie były bardzo wyczerpujące. Moja podróż do Japonii a potem dwa tygodnie kursu o experymentach na zwierzętach laboratoryjnych na Uniwersytecie w Utrechcie spowodowały, że nie miałam zbyt wiele czasu na inne rzeczy. To był szczególnie trudny okres dla maluchów, które do tej pory były przyzywyczajone, że mama po 17:00 jest zawsze w domu. Szczególnie Jagna mocno to przeżyła. Ja zresztą też ogromnie za nimi tęskniłam. Przez te trzy tygodnie moja mama była u nas w domu, prowadziła ten dom, zajmowała się dziećmi, krótko mówiąc ogromnie nam pomogła. Niestety nie widziłam się z nią przez ten czas zbyt wiele… Wczoraj wróciła do domu, przez trzy tygodnie miałyśmy tylko jeden cały dziń dla siebie… Jestem jej bardzo wdzięczna za pomoc i miłość jaką nam okazywała, choć nie zawsze byliśmy najgrzeczniejsi…
Muszę przyznać, że kurs o zwierzętach laboratoryjnych podobał mi się bardziej niż się spodziewałam. A spodziewałam się nudów.. Holenderskie prawo jest bardzo restrykcyjne jeśli chodzi o eksperymenty na zwierzętach. Każdy kto jest jakikolwiek sposób związany z eksperymentem musi przejść odpowienie kursy. Każdy eksperyment musi być pozytywnie zaopiniowany przez specjalną komisje. Jeśli istnieje jakas alternatywa to eksperyment nie zostanie dopuszczony.
Na tym kursie musiałam się nauczyć jak unieruchomić szczura by go zintubować czy jak podać zastrzyk myszy. Uczyłam się też urnieruchamiania świnki morskiej i królika. Szkoda tylko, że ja mam pracować z rybami, a tam o rybach ani mru mru…

***
Season’s coming and I see that almost everyone is making a lot of beauties for this time. I didn’t even start yet. My quilt is waiting in a drawer, a thousand of ideas are flying through my head but I simply do not have time to realize them. Some times I wish to be a stay-at-home-mother but I doubt whether I could be one for a 100% of time…
Święta się zbliżają. Na blogach i Flikrze ludzie szaleją z ozdobami a ja jeszcze nie zaczęla nawet z powodów – patrz powyżej. Mój niedokończony pierwszy quilt leży sobie w szafie, tysiące pomysłow przelatuje przez głowę a mnie wciąż brak czasu by je zrealizować. Czasem marzę o byciu niepracującą mamą, ale nie wiem czy dałabym radę nie pracować. Gdybym tak pracowała tylko trzy dni w tygodniu to byłoby idealnie.
Last night I made a block for the November design. It was supposed be a pieced star. Unfortunately the combination of fabric I used was not contrasting enough to make a clear star. Well, there was a contrasting fabric but the piece was not big enough. Second problem was that my printer is down so I could not print base for a paper piecing technique. Otherwise I could make more sophisticated star.
Wczoraj wieczorem zrobiłam blok dla Vivie95 w ramach naszego Eurovision Quilting bee. Miałam zrobić dowolną gwiazdę. Niestety miałam zbyt mało materiału by zrobić to co chciałam i sam zestaw nie bardzo mi odpowiadał. Wyszło jak wyszło. Druga sprawa to problemy z drukarką. Gdyby działała to wydrukowałabym sobie jakiś fajny wzór jako baze. No nic, jest jak jest. Materiały były bardzo ładne, ale jakoś mi nie pasowały do takiego bloku.
